W piątkowym wydaniu „Gazety Wyborczej” można przeczytać krótką rozmowę z Michałem Bonim. Tematem wywiadu jest ustawa o grach, przywołana w dominującym obecnie hazardowo-aferowym kontekście.
Mnie zaintrygował wątek kulturalny, który nieoczekiwanie pojawia się na końcu rozmowy.

„Rząd rozstrzygnął już, czy dopłaty do gier będą obowiązywać, czy też wzrosną podatki, które branża płaci już dziś?
– Chcemy zwiększyć podatki. Dyskutujemy jeszcze, czy zdecydujemy się na dopłaty. Na pewno dodatkowe dochody z hazardu będą przeznaczone nie tylko na sport, ale i na kulturę.
Czyli wygra na tym kultura?
– Nie widzę w tym nic złego.
Wierzy pan, że dodatkowe dochody z hazardu popłyną już w 2010 r.?
– Klimat jest taki, że uda się to uchwalić szybko.” (Gazeta Wyborcza, 09.10.09)

Również nie widzę w tym nic złego, że kultura zyska nowe źródło finansowania. Na dodatek szybko. Tylko szkoda, że spowodował to „taki klimat”. Zbieg okoliczności zadecydował, że szlachetny postulat Kongresu Kultury Polskiej uzyskał szansę na realizację w niedalekiej przyszłości.

Medytując nad słowami Michała Boniego, nie mogę się oprzeć temu, żeby przejść od przyswojenia konkretnej informacji do prowadzenia ogólnych rozważań o naturze wszystkiego.
Jak zrozumieć logikę zarządzania kulturą i całym Państwem, w której zachodzi związek pomiędzy debatą kongresową, hazardem, kampanią wyborczą, budżetem Państwa, mafią, a systemem finansowania kultury? I dalej, czy to zarządzanie jest domeną planowej, racjonalnej działalności, czy też rządzi nim ślepy traf? I najdalej jak się da, czy żyjemy w świecie rozumnej kultury wytworzonej przez człowieka, czy jednak u podstaw życiem społecznym kieruje chaotyczna natura i przypadek?
Te pytania rozsadzają ramy tego bloga. Jeśli będę się nad nimi dłużej zastanawiał, mogą i mnie rozsadzić.

Dlatego kończę optymistycznie, z radością przyjmując wkład jednorękich bandytów w rozwój polskiej kultury.

Reklamy