O odpowiednią dramaturgię ostatniego dnia kongresu zadbał minister Bogdan Zdrojewski, który na zakończenie wprowadził uczestników w stan lekkiego uniesienia. Uczynił to za pomocą ogłoszenia o powstaniu Instytutu Muzyki i Instytutu Tańca, ogłoszenia o starcie programu Biblioteka + i paru jeszcze innych ogłoszeń.

Przez cały ten dzień nie mogłem się zresztą uwolnić od postrzegania wystąpień przez pryzmat ich dramaturgii. Może był to mechanizm obronny przed przyswojeniem kolejnej potężnej dawki treści po dwóch poprzednich dniach balansowania na granicy przeciążenia.

Zdecydowanie smutne w wymiarze dramaturgicznym było wystąpienie prof. Tadeusza Gadacza. Jednostajne, oderwane od konkretu wystąpienie znacznie utrudniało skupienie uwagi na treści. Nieco pryncypialna, oparta na powtarzanym do znudzenia zabiegu cytowania „wielkich myślicieli”, forma niestety tylko potwierdziła negatywne stereotypy na temat filozofii. Nie muszę już chyba dodawać, że wykład w całej rozciągłości nie odnosił się do tego, co wydarzyło się na kongresie.

Za to wystąpienie ministra Michała Boniego było przykładem bardzo dobrze skonstruowanej prezentacji.
Słuchacz ani przez chwilę nie mógł zwątpić w żarliwość występującego oraz w to, że mówi on o naprawdę wielkim i ważnym projekcie.

Zaskoczył Jerzy Hausner, któremu udała się fantastyczna wizerunkowa zmiana. Za pomocą emocjonalnej, osobistej mowy dokonał przejścia od obrazu „zimnego ekonomisty” do obrazu „tego, który stoi po stronie ludzi kultury”.

Zdziwił mnie powrót w wypowiedziach różnych osób do opozycji ekonomiści-ludzie kultury i do motywu sportowego.
Cóż traktuję to jako przykład na to, jak sugestywne obrazy potrafią zawładnąć wyobraźnią niezależnie od swojej wartości znaczeniowej. Warto zapamiętać to jako technikę perswazyjną i schować do przybornika narzędzi pr-owych. Jednak, jeśli chce się prowadzić racjonalną dyskusję, zdecydowanie należy takich zabiegów unikać. Wprowadzanie sugestywnych obrazów i uruchamianie pierwotnych mechanizmów myślenia (na przykład opartego na opozycji my-oni) na pewno nie buduje kulturalnej, racjonalnej dyskusji.

Niezależnie od liczby realnych zmian, które zostaną w przyszłości wprowadzone w wyniku obrad kongresu z pewnością kongres ujawnił wiele na temat nie tyle kondycji polskiej kultury, co stanu świadomości ludzi związanych z kulturą.

Reklamy