Nadszedł czas na dotychczasową Wielką Niekomentowaną tego bloga, czyli Krystynę Jandę.

Dlaczego Pani Krystyna zasłużyła sobie na ten tytuł? A to dlatego, że już kilka razy czytając wywiady poświęcone Teatrowi Polonia, miałem ochotę skomentować je na blogu, ale mijało kilka dni i wpis nie powstawał.
Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko przywołać twierdzenie, wedle którego zło jest atrakcyjne, a dobro nudne. Łatwiej komentować złe wypowiedzi o widzach. I przyjemniej (wiem, to perwersyjna przyjemność, ale zawsze).

Wracając do Pani Krystyny, jej wypowiedzi na temat widowni uważam za jasne, praktyczne i konstruktywne. Co ważne – są to opinie naznaczone szacunkiem dla widza.

To jest możliwe – opinie człowieka teatru na temat widzów, które zawierają trafną i ciekawą obserwację. Co powinno ucieszyć szczególnie tych, którzy śledzili moje wcześniejsze wpisy, gdzie komentowałem opinie raczej chybione z punktu widzenia sensowności jak i dobrego smaku.

Czas na pozytywny przykład z wywiadu z Krystyną Jandą:
„Czasem podchodzę do tych, którzy kupują wejściówki, i zadaję im kilka pytań. Opowiadają mi czasem spontanicznie, na czym byli, na co idą, co chcieliby zobaczyć, co im się podobało, do czego mają zastrzeżenia. Jest niemała grupa takich, którzy oglądają absolutnie wszystko. Nowa premiera – nowy obowiązek, jak mówią. No, są i tacy, którzy po prostu, kiedy mają zły humor, zły dzień czy po prostu wolny wieczór, to sobie idą do Polonii, nawet na to, na czym już byli… No ale to są nasi wyjątkowi goście, ich traktujemy jak rodzinę, są zaprzyjaźnieni z bileterami, kasjerami. Rozpoznajemy ich i witamy jak starych znajomych.”

W tych kilku zdaniach, przekładając je na język marketingu, mamy do czynienia z segmentacją rynku i praktycznym wykorzystaniem wyników przeprowadzonej segmentacji.

Nawiasem mówiąc, jest to jedna z rzeczy, które urzekają mnie w marketingu. To, że można najprostsze działanie czy zjawisko opisać wyszukanym stylem paranaukowego dyskursu.

Zatem: Pani Krystyna przeprowadziła (z wykorzystaniem metody wywiadu indywidualnego) segmentację klientów Teatru Polonia w oparciu o kryterium behawioralne. Analizując zachowania zakupowe swoich klientów, głownie badając motywację podjęcia decyzji zakupowej, wyróżniła wśród grupy…

Można tak długo, marketingowe bogactwo tej wypowiedzi jest dla mnie tak duże, że rozwinięciu zawartych w niej wątków poświęcę dwa następne wpisy. Jeden dotyczył będzie rozwinięcia tezy, że w marketingu nie należy lekceważyć banalnych obserwacji (jak, na przykład tej, że ludzie chodzą do teatru z różnych powodów lub takiej, że niektórzy chodzą częściej, a inni znów rzadziej). W drugim wpisie przyjrzę się kreowaniu wizerunku Teatru Polonia. Już w przytoczonym fragmencie wywiadu widzowie określeni są jako „wyjątkowi goście”, „przyjaciele”, „starzy znajomi”, „rodzina”. A przecież w następnych zdaniach Pani Krystyna Janda opowiada anegdotę o polerowaniu blatu, która skłania do mówienia już nie tyle o tworzeniu wizerunku,
co narodzinach legendy, mitu.

Jest to pierwszy wpis w nowym, 2009 roku. Dlatego chciałem rozpocząć od pozytywnej wiadomości: ludzie teatru są zdolni do konstruktywnych wypowiedzi o widzach.
Chciałem też, żeby nad pierwszym wpisem unosiła się aura sukcesu
i niespożytej energii. Dlatego odwołałem się do symbolu tychże.

Reklamy